· Atli Már Helenuson · Firma · 5 min read
Dlaczego powstał LausnaNet
Sektor edukacji nie ma podstawowych rozwiązań IT. Po latach pracy w szkołach zobaczyłem na własne oczy, jak systemy papierowe hamują nauczycieli, uczniów i środowisko. LausnaNet powstał, aby to zmienić.

Przez wiele lat pracowałem w edukacji na Islandii. Pracowałem ze szkołami, przedszkolami i świetlicami. We wszystkich napotykałem ten sam problem: praktycznie nie istniało oprogramowanie stworzone dla ludzi, którzy najbardziej go potrzebowali.
Nauczyciele śledzili obecność na papierze. Plany lekcji były przypinane do ścian. Komunikacja z rodzicami odbywała się za pomocą drukowanych listów wpychanych do plecaków. Raporty były pisane ręcznie, kserowane i składane w szafkach, których nikt nigdy więcej nie otwierał.
Nie chodziło o to, że ludzie nie chcieli lepszych narzędzi. Po prostu ich nie mieli.
Edukacja to jeden z najbardziej zaniedbanych sektorów w IT
Kiedy myślisz o branżach, które technologia przekształciła, myślisz o finansach, ochronie zdrowia, logistyce, handlu. Edukacja rzadko pojawia się na tej liście, szczególnie na poziomie podstawowym i średnim. A w mniejszych społecznościach, takich jak nasza na Islandii, ta luka jest jeszcze większa.
Większość dostępnego oprogramowania jest albo stworzona dla dużych uniwersytetów, wyceniona dla dużych budżetów, albo zaprojektowana po angielsku dla rynków, które wyglądają zupełnie inaczej niż nasz. Szkoły tutaj potrzebują narzędzi prostych, przystępnych cenowo i dostępnych w języku islandzkim. Zamiast tego dostają wybór między drogimi platformami korporacyjnymi a arkuszami kalkulacyjnymi.
Więc zostają przy papierze.
Ukryty koszt systemów papierowych
Papier może wydawać się prosty, ale wiąże się z realnymi kosztami. Nie tylko tymi oczywistymi, jak drukowanie i przechowywanie, ale czasem potrzebnym na wypełnianie formularzy, błędami, które pojawiają się przy ręcznym kopiowaniu danych, i informacjami, które giną między biurkami a szafkami na akta.
Nauczyciel, który spędza 30 minut dziennie na papierkowej robocie, traci ponad 90 godzin rocznie. To 90 godzin, które mogłyby być poświęcone na nauczanie, mentoring lub przygotowywanie lepszych lekcji. Pomnóż to przez każdego nauczyciela w szkole, a zaczniesz widzieć, ile czasu system marnuje.
A potem jest strona środowiskowa. Szkoły zużywają ogromne ilości papieru. Formularze, raporty, biuletyny, zgody, listy obecności. Wszystko drukowane, dystrybuowane i ostatecznie wyrzucane. W czasie, gdy prosimy uczniów o myślenie o zrównoważonym rozwoju, systemy, które im dajemy do nauki, są wszystkim, tylko nie zrównoważone.
Analfabetyzm cyfrowy to większy problem niż przyznajemy
Jest jeszcze inna strona tego, o której ludzie nie mówią wystarczająco: umiejętności cyfrowe.
Zakładamy, że skoro młodzi ludzie dorastają z telefonami i tabletami, wiedzą jak korzystać z technologii. Ale jest duża różnica między przewijaniem mediów społecznościowych a umiejętnością korzystania z komputera do prawdziwej pracy. Wielu uczniów, nawet w zaawansowanym wieku, ma problemy z podstawowymi zadaniami. Napisanie dokumentu. Organizacja plików. Wysłanie odpowiedniego maila. Efektywne korzystanie z wyszukiwarki.
To nie jest ich wina. Jeśli systemy wokół nich są papierowe, kiedy mieliby się nauczyć? Jeśli ich nauczyciele nie używają narzędzi cyfrowych w klasie, jak uczniowie mieliby zdobyć te umiejętności?
To samo dotyczy wielu nauczycieli. Nie dlatego, że brakuje im inteligencji czy motywacji, ale dlatego, że nikt nie dał im odpowiednich narzędzi ani szkolenia do ich użycia. Analfabetyzm cyfrowy w edukacji to nie osobista porażka. To porażka systemowa.
Moment, w którym zdecydowałem się coś z tym zrobić
Pamiętam, jak siedziałem w sali konferencyjnej w szkole i patrzyłem, jak grupa pracowników spędzała całe popołudnie na ręcznym kompilowaniu danych o obecności z papierowych arkuszy, aby napisać raport, o który prosiła gmina. Przygotowanie raportu zajęło kilka dni. Z odpowiednim oprogramowaniem zajęłoby to minuty.
To nie był wyjątkowy moment. Zdarzało się to wszędzie, gdzie pracowałem. Ale tego konkretnego popołudnia pomyślałem: ktoś musi to zbudować. Nie skomplikowany system korporacyjny. Nie coś, co wymaga działu IT do utrzymania. Po prostu proste, praktyczne narzędzia, które rozwiązują problemy, z którymi ci ludzie borykają się każdego dnia.
Ten pomysł ostatecznie stał się LausnaNet.
Co budujemy
Razem z Soukaïną Mahboub, moją współzałożycielką, założyliśmy LausnaNet w Selfoss z jasną misją: uczynić rozwiązania technologiczne dostępnymi i przystępnymi cenowo dla małych firm i organizacji, które zostały pominięte przez branżę IT.
Nasz pierwszy produkt, Stadvaki, to system śledzenia obecności i lokalizacji w czasie rzeczywistym, zbudowany specjalnie dla szkół i organizacji edukacyjnych. Zastępuje papierowe listy obecności prostym systemem cyfrowym, który działa w wielu lokalizacjach. Nauczyciele oszczędzają czas. Administratorzy otrzymują natychmiastowe przeglądy. I nikt nie musi już ręcznie kompilować danych do raportów.
Ale LausnaNet to nie tylko edukacja. Te same problemy istnieją w wielu branżach na Islandii. Małe firmy działające na arkuszach kalkulacyjnych i papierowych notesach. Restauracje zarządzające zamówieniami na karteczkach. Firmy śledzące godziny pracy pracowników za pomocą ręcznych list obecności.
Budujemy narzędzia dla nich wszystkich. StimplApp do obecności pracowników. PantApp do zarządzania restauracją. Mikla do lokalnych wydarzeń i promocji. Każde zaprojektowane tak, aby było proste, przystępne cenowo i zbudowane na sposób, w jaki ludzie naprawdę pracują.
Dlaczego to ma znaczenie
Każda godzina, którą nauczyciel spędza na papierkowej robocie, to godzina niespędzona z uczniami. Każdy wydrukowany i złożony formularz to mały koszt środowiskowy, który się kumuluje. Każdy uczeń, który przechodzi przez szkołę bez nauki korzystania z narzędzi cyfrowych, jest mniej przygotowany na świat, do którego wkrótce wejdzie.
Sama technologia nie rozwiązuje tych problemów. Ale odpowiednia technologia, stworzona dla odpowiednich ludzi, może naprawdę wiele zmienić. To właśnie staramy się robić w LausnaNet. Nie po to, żeby cokolwiek rewolucjonizować. Po prostu, żeby pomóc.
Jeśli pracujesz w edukacji, prowadzisz małą firmę lub znasz kogoś, kto wciąż jest zasypany papierami, chętnie od Ciebie usłyszymy. Jesteśmy małym zespołem, ale budujemy coś, co ma znaczenie.

